ARTYKUŁY

2017-03-20
Tagi:
błogosławieni, męczennicy, Oskar Romero
Lokalizacja:
Świat
Męczeństwo z miłości do Chrystusa

„Życie jest największym skarbem człowieka”, „Jedynie Bóg jest Panem życia”, „Tylko życie poświęcone innym warte jest przeżycia”, „Liczy się tylko takie życie, w którym jest miejsce na cierpienie i na radość”, „Życie jest z pewnością cenne, ale w niektórych przypadkach jeszcze cenniejsza bywa śmierć” – to tylko kilka myśli, które utwierdzają nas w przekonaniu o sensie i wartości ludzkiego życia. Cenimy swoje życie, ale jak bardzo? Jaką cenę jesteśmy w stanie „zapłacić” w zamian za nasze ziemskie życie?

 

 

Czy oddać życie?

Żyjemy w społeczeństwie. Przychodzimy na świat za pośrednictwem ludzi. Cały swój rozwój zawdzięczamy innym. Dużo bierzemy od innych, ale też dużo powinniśmy dawać. Tyle jest wart człowiek, ile dobrego czyni ludziom. Powinien służyć społeczeństwu swą inteligencją, dobrami materialnymi, siłami fizycznymi i zdrowiem. Choć ma pełne prawo do życia i odpowiednich warunków rozwoju, a społeczeństwo ma obowiązek zapewnić mu bezpieczeństwo osobiste, to jednak mogą zdarzyć się sytuacje wyjątkowe. Wtedy pojawiają się wyższe racje niż własne bezpieczeństwo, wymagające najwyższej ofiary – życia. Słuszność tego ukazał nam sam Bóg, wydając swego Syna dla ratowania świata. Śmierć Jezusa Chrystusa jest dowodem, że są wartości wyższe niż życie: „Nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich" (J 15, 13).

 

Kiedy oddać życie?

Może nam się wydawać, że ofiary z własnego życia wymaga jedynie czas wojny czy prześladowań. Tymczasem codziennie możemy napotkać sytuację, kiedy trzeba zaryzykować zdrowiem lub życiem. Nikt nie nazwie tego lekkomyślnością czy samobójstwem. Przeciwnie, mówimy wówczas o odwadze, szlachetności i poświęceniu. A jakie to sytuacje? Na pewno związane są z niektórymi zawodami, np. lekarz, strażak, policjant. Jeśli ci ludzie będą chcieli sumiennie wykonywać swoje obowiązki służbowe, mogą to czasem przypłacić zdrowiem lub życiem i nikt nie powie, że to lekkomyślność. Napiszą raczej: zginął na posterunku, oddał życie w służbie bliźniemu. Kto zdecydował się tak służyć społeczeństwu, musi być na to przygotowany. Ludzie są również gotowi oddać życie za swoje przekonania. Stanowią one bowiem ich najgłębszą wartość osobową. Dla wierzących taką wartością jest właśnie wiara. Oddając za nią swoje życie, chcą być wierni Bogu i swemu sumieniu.

W dziejach Kościoła mamy wielu bohaterów wiary. Niektórych czcimy jako świętych, łączymy się z nimi w Eucharystii. Są dla nas wzorem zachowania się w chwili próby. Podziwiamy w nich miłość posuniętą do ostatnich granic. Potwierdzają, że życie jest wielkim skarbem, ale nie najważniejszym. Są inne cenniejsze skarby, jak miłość Boga i bliźniego. Tak powinien postępować chrześcijanin, aby wypełnić Chrystusowe przykazanie miłości: „To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, jak Ja was umiłowałem” (J 15, 12).  

 

Za jaką cenę?

Wielu znanych nam ludzi straciło życie tylko dlatego, że opowiedziało się po stronie wiary, do końca głosząc Ewangelię. Dla człowieka wierzącego jest to najwyższa cena… To wybranie najbardziej radykalnej drogi upodabniającej nas do Jezusa w Jego męce i śmierci. Ślad tej drogi znajdziemy w liście św. Jana Ewangelisty: „On oddał za nas życie swoje. My także winniśmy oddać życie za braci” (1 J 13, 16). Święty Szczepan, pierwszy męczennik, dobitnie pokazuje nam to wielkie pragnienie naśladowania samego Mistrza, nawet w Jego męczeństwie. Fałszywie oskarżony przed Sanhedrynem, najwyższym trybunałem żydowskim, wygłosił płomienną mowę. Zginął pod gradem kamieni, do ostatniego tchnienia modląc się za swych katów. Spośród apostołów Jezusa wszyscy – poza św. Janem Ewangelistą – ponieśli śmierć męczeńską. Piotr, Andrzej, Szymon Gorliwy, Filip, Juda Tadeusz i Bartłomiej – zostali ukrzyżowani; Jakub Większy i Maciej – ścięci, Mateusza zabito halabardą (topór o długim drzewcu), Tomasza – włócznią, a Jakuba Sprawiedliwego – ukamienowano. Mieczem ścięto również św. Pawła, Apostoła Narodów. A po nich śmierć za wiarę poniosło wielu innych wyznawców Chrystusa. Wśród nich byli papieże, biskupi, kapłani, misjonarze, mnisi i mniszki oraz ludzie świeccy. Nie brak w tym gronie także świętych z polskiej ziemi, tych najbardziej bliskich Polakom: Stanisława ze Szczepanowa, Andrzeja Boboli, Maksymiliana Kolbego, Michała Kozala i wielu innych męczenników II wojny światowej oraz bł. Jerzego Popiełuszki.

     

 

 

 

Czy aż do granic męczeństwa?

Męczeństwo jest najdoskonalszym przykładem świętości i chrześcijańskiego męstwa. Jest wynikiem wiary i miłości do Chrystusa, czego wyrazem jest ofiara z własnego życia. Nie można sobie zaplanować męczeństwa, ale trzeba wyrazić gotowość na taką możliwość. Nie każdy może być męczennikiem, to tak jak z powołaniem do kapłaństwa czy życia zakonnego. To Bóg daje łaskę i to Bóg wybiera, okazując tym samym akt swojej najwyższej miłości do człowieka. A człowiek odpowiada na tę miłość wiarą tak mocną, że gotów jest poświęcić swoje życie dla bliźniego, a nawet zapłacić najwyższą cenę w imię Jezusa Chrystusa. Swoją śmiercią przypieczętowuje wiarę w Niego. W ludzkim rozumieniu „traci” życie, ale w oczach Boga zwycięża i pozostaje w pamięci kolejnych pokoleń. W oczach Kościoła staje się obrońcą wiary i udowadnia, że człowiek jest zdolny do wielkich i świętych rzeczy. A skąd czerpie tak wielką moc, że nie waha się oddać życia za wierność Chrystusowi? Zgodnie z obietnicą Zbawiciela, udziela mu jej sam Duch Święty.

Krzyż i męczeństwo, w zależności od czasów i sytuacji, mogą przybrać różną postać i mogą mniej lub bardziej naznaczyć nasze życie. Krzyż jest obecny w życia każdego z nas, jednak niektórzy za wierność misjom i gotowość na męczeństwo zapłacili najwyższą cenę. Trzeba nam zatem iść za przykładem tych, którzy nas poprzedzili i są najdoskonalszym wzorem wierności. Nic więc dziwnego, że już pierwsi chrześcijanie wielką czcią otaczali męczenników za wiarę i na ich grobach albo w miejscach męczeństwa wznosili świątynie. Tak bowiem działa siła świadectwa, polegającego na mężnym głoszeniu Dobrej Nowiny i trwaniu przy Chrystusie. Cierpienia męczenników są przykładem wzmacniającym braci w wierze i zaangażowaniu w zbawczą misję Chrystusa, budując również męstwo, wolność i odwagę kolejnych pokoleń chrześcijan.

 

Czy Bóg potrzebuje naszego „męczeństwa”?

„W różnych częściach świata prześladowania ludzi wierzących – kapłanów, zakonników i świeckich – zaowocowały wielkim posiewem męczenników. To świadectwo nie może zostać zapomniane” – podkreślał bł. Jan Paweł II. Naszym zatem zadaniem jest pamiętanie o wielkiej wartości męczeństwa dla całego Kościoła. To męczennicy winni stanowić dla nas wzór do naśladowania i od nich powinniśmy czerpać moc do codziennej „ofiary” miłej Bogu. A jakiej ofiary oczekuje od nas Bóg? Pamiętając o wierności Bożym przykazaniom, każdy z nas na co dzień powinien składać Bogu „ofiarę” – i wcale nie chodzi tutaj o śmierć. Bardziej chodzi o ofiarę naszej pokuty: „Moją ofiarą, Boże, duch skruszony, nie gardzisz, Boże, sercem pokornym i skruszonym” (Ps 51, 19); naszej modlitwy: „Pieśnią chcę chwalić imię Boga i dziękczynieniem Go wysławiać. Milsze to Bogu niźli bawół, niż cielec, co ma rogi i racice” (Ps 69, 31n); naszej miłości do bliźniego: „Nie zapominajcie o dobroczynności i wzajemnej więzi, gdyż cieszy się Bóg takimi ofiarami” (Hbr 13, 16). Doskonałą okazją do złożenia Bogu ofiary modlitwy dziękczynienia jest Dzień Modlitwy i Postu za Misjonarzy Męczenników obchodzony 24 marca każdego roku. Warto pamiętać, że jest to dzień śmierci abp. Oscara Arnulfo Romero, zastrzelonego podczas sprawowania Mszy św., do końca stojącego na straży najbardziej pokrzywdzonych. Ten męczennik z Salwadoru będzie beatyfikowany 23 maja bieżącego roku przez papieża Franciszka.

 

 

 

Dziękujmy Bogu za wszystkich męczenników na całym świecie, ale nie zapominajmy również o wciąż prześladowanych wyznawcach Chrystusa w różnych częściach świata. Oni nie mogą wznosić świątyń i swobodnie wyznawać wiary, są zastraszani i torturowani, żyją w ciągłej obawie o życie swoje i bliskich. Dla nich wielką pomocą, jakiej oczekują od chrześcijan z innych państw, jest właśnie modlitwa. Wszyscy jesteśmy zaproszeni do głębokiej komunii duchowej z braćmi i siostrami, którzy za cenę własnej krwi podzielili los Chrystusa. Tak niewiele a zarazem tak wiele możemy dla nich zrobić. Nie zapominajmy, że na co dzień jesteśmy świadkami męczeństwa ludzi, którzy oddają życie za wiarę. Mamy bowiem do czynienia z „cichym męczeństwem” i bezkrwawym prześladowaniem chrześcijan. Czy jednak jesteśmy przygotowani do bycia świadkami Chrystusa? Czy w motywacji naszej wiary pojawia się pragnienie dawania świadectwa aż do oddania życia? Niech każdy z nas na te pytania odpowie sobie w skrytości własnego serca.

 

tekst: Ewa Gniady

WRÓĆ