ARTYKUŁY

2018-02-08
Tagi:
misje, Mozambik, Świecki misjonarz
Lokalizacja:
Świat
Szkoła w MOZAMBIKU

Słysząc słowo styczeń czy luty, większość z Was natychmiast wyobraża sobie śnieg i ferie, ale nie my, Świeccy Misjonarze Kombonianie... Albowiem pod koniec stycznia rozpoczynamy w Mozambiku nowy rok szkolny! W kraju tym jesteśmy obecni na północy, w prowincji Nampula, w wiosce Carapira. A tutaj, można powiedzieć, życie szkołą się toczy!

Nasza placówka to coś w rodzaju polskiego technikum, które kształci w dwóch kierunkach: mechanika ogólna i mechanika samochodowa. Kierunki mało kobiece, dlatego na 122 uczniów tylko 9 to dziewczęta. Większość czasu spędzamy razem, ponieważ szkoła posiada internat, a ŚMK mają dom również na jej terenie. Można więc śmiało rzec, że do szkoły mamy o rzut beretem. I to dosłownie! A wiąże się to z wieloma różnymi wydarzeniami, raz zabawnymi, innym razem smutnymi. Wyobraźcie sobie spokojny wieczór w środku tygodnia, gdy nagle słychać czyjeś wołanie. Okazuje się, że za moimi drzwiami stoi uczeń trzymający drugiego na rękach. Moja mina musiała chyba zdradzać wielki niepokój, bo natychmiast usłyszałam słowa: „Grabie wbiły mi się w stopę”. Innym razem przychodzą uczniowie z katanga, czyli lokalnym napojem z mąki kukurydzianej, i z tekstem: „Napijmy się, pani profesor”. Sami powiedzcie, czy nie zostawilibyście aktualnie wykonywanej pracy i nie skorzystali z okazji? A to takie gaduły, że można siedzieć i gadać bez końca… I jak ich nie kochać! To tylko dwa przykłady, a mogłabym je mnożyć...

 

 

Wróćmy jednak do szkoły. Jak już wspomniałam, uczniowie mieszkają w internacie, do domu wracają tylko dwa razy w roku: na ferie (na przełomie lipca i sierpnia) i na wakacje (grudzień i styczeń). Tutaj organizacja roku szkolnego jest inna od naszej. ŚMK posługują w różnych dziedzinach, mnie przydzielono pracę na stołówce szkolnej i nadzorowanie wszystkiego, co wiąże się z wyżywieniem. Wydawanie produktów kucharzom, przygotowanie posiłków z okazji różnych wydarzeń, przygotowywanie obiadów dla rady szkoły i profesorów, gości z ministerstwa czy na zakończenie roku szkolnego... Oprócz szeroko rozumianej opieki nad kuchnią prowadzę też grupę chrześcijan w szkole. Spotykamy się raz w tygodniu, by wspólnie się modlić, czytać słowo Boże, rozmawiać, dzielić się, być razem. I tak oto dochodzimy do posługi, która zajmuje mi najwięcej czasu, czyli do informatyki rozumianej zarówno jako przedmiot szkolny, jak i wszystko inne powiązane z komputerami. Często też pomagam w sekretariacie szkoły czy jej administracji. W wolnych chwilach, które niekiedy mi się zdarzają, pomagam siostrom zakonnym w przygotowywaniu spotkań dla różnych grup, zwłaszcza dla młodzieży i dzieci.

Tutaj dzień zaczynamy dość wcześnie, bo przed 5. O 6 spotkamy się w kościele z siostrami, ojcami i bratem, by wspólnie odmówić jutrznię i powierzyć Panu Bogu nadchodzący dzień. Podobnie go kończymy. O 18 spotykamy się na Mszy św. połączonej z nieszporami. Dzięki temu nasze obowiązki, spotkania, zadania i wszystko inne, czym żyjemy, jest wypełnione Bożą obecnością, dlatego wszystko się jakoś układa.

Na koniec chciałabym Was bardzo prosić, abyście w swoich modlitwach pamiętali o misjach, misjonarzach i ludziach, do których zostali posłani! A my odwdzięczymy się Wam również modlitewną pamięcią!

Szczęść Boże!

 

KASIA TOMASZEWSKA, Świecka Misjonarka Kombonianka archidiecezji katowickiej

WRÓĆ