ARTYKUŁY

2018-09-13
Tagi:
INDIE, TRĄD. LEKARZ
Lokalizacja:
Świat
HELENA PYZ "MAMI" trędowatych w Indiach

Doktor Helena Pyz od prawie 30. lat pracuje w Indiach. Kieruje Ośrodkiem Rehabilitacji Trędowatych Jeevodaya (czyt. Dżiwodaja). Urodziła się w Warszawie 10 kwietnia 1948 r. Ma czworo rodzeństwa – dwie siostry i dwóch braci. W dzieciństwie – jak wspomina – żyli biednie, mama dorabiała przepisując na maszynie homilie kardynała Wyszyńskiego. Kiedy Helenka miała 10 lat, zdiagnozowano u niej chorobę Heinego-Medina, tzw. porażenie dziecięce. Przestała wówczas chodzić i nie mogła wykonywać codziennych czynności. Po żmudnej rehabilitacji pozostało porażenie nogi i dziewczynka musiała poruszać się o kulach. Miesiące spędzone w szpitalu i pobyty w sanatoriach sprawiły, że zafascynowała ją praca lekarzy. 

Rozpoczęła więc studia medyczne. Wtedy też coraz bardziej zaczęła odkrywać bliskość Boga. Zaowocowało to wstąpieniem do Instytutu Świeckiego Pomocnic Maryi Jasnogórskiej, Matki Kościoła, zwanego dziś Instytutem Prymasa Wyszyńskiego. Jego członkinie nie zakładają rodzin, ale żyją i pracują wśród ludzi. Składają śluby czystości, posłuszeństwa i ubóstwa. W roku 1980 Helena złożyła śluby wieczyste na ręce prymasa Stefana Wyszyńskiego, całkowicie oddając Bogu swoje życie. Najpierw pracowała w przychodni rejonowej na warszawskiej Woli, potem w podwarszawskich Ząbkach.

Pewnego dnia, na imieninach koleżanki, od znajomego księdza usłyszała, że w Ośrodku Rehabilitacji dla Trędowatych w Indiach ciężko zachorował ks. Adam Wiśniewski, jedyny lekarz i założyciel ośrodka. Głęboko w jej serce zapadły słowa, że kiedy on umrze, kilkanaście tysięcy ludzie zostanie bez opieki. Następnego dnia zgłosiła swoją gotowość do wyjazdu. Była już wówczas lekarzem, ale o trądzie nie wiedziała prawie nic. „Nie miałam się czego bać, bo nic nie wiedziałam. Nie było Internetu, nie było wujka Googla, nie miałam kogo spytać. Geografię znałam, więc wiedziałam, dokąd jadę, ale jakie tam są warunki? Skąd mogłam wiedzieć”.

Kiedy po raz pierwszy przyleciała do Jeevodaya w roku 1989, nie znała języka, nie wiedziała jak leczyć trąd, borykała się z problemami finansowymi, zmianą klimatu, ale mimo wszystko wiedziała, że to miejsce wskazał jej Bóg. Wszystkiego uczyła się od współpracowników księdza Adama, a dziś dla tych ludzi jest nie tylko jedynym lekarzem i doradcą, ale przede wszystkim przyjacielem. Leczy niemal wszystko, począwszy od otartych dziecięcych kolan w czasie zabaw, przez pomoc przy porodach, badania kontrolne, do wielomiesięcznej kuracji trądu, który w Indiach to coś więcej niż choroba. To znamię, które sprawia, że człowiek staje się najgorszy, niedotykalny, wyrzucony na margines społeczeństwa. Mąż pozostawia trędowatą żonę, rodzice dzieci, dzieci rodziców. A przecież dzisiaj trąd jest w 100 procentach uleczalny i wcześnie wykryty nie pozostawia na ciele żadnych śladów. Doktor Helena mówi, że ludzie naznaczeni trądem przychodzą do niej często po porady, gdy zachorują na grypę czy inną chorobę. Ci ludzie otrzymują w Jeevodaya „nowe życie”, pracują, zakładają rodziny, ale przede wszystkim czują się potrzebni. Wspomina historię kobiety okaleczonej trądem, która nie chciała ani nic jeść, ani już żyć. „Byłam zmęczona upałem i poprosiłam, by przyniosła mi wodę – wspomina. – Wtedy zobaczyłam jej niesamowitą przemianę. Po raz pierwszy od lat poczuła się komuś potrzebna”.

Doktor Helena częstokroć powtarza, że ona tym ludziom nie pomaga, nie „pochyla się” nad nimi, ale z nimi żyje i razem tworzą jedną wielką rodzinę. Wszyscy mieszkańcy Jeevodaya mówią do niej „mami”, czyli mamo. Ona natomiast śmieje się, że „życie jest dowodem na to, że jeśli zaufasz Bogu, Ewangelia zacznie się spełniać w twoim życiu. Jezus mówi, że jeśli opuścisz matkę i ojca, to zyskujesz stokroć więcej. Świadomie zrezygnowałam z macierzyństwa, a mam kilkaset dzieci”. Choć jest niepełnosprawna, to zawsze powtarza, że jej kalectwo jest darem i wszystko, co się dzieje w jej życiu, ma swój cel. Od paru lat jeździ na wózku inwalidzkim, ale to w żaden sposób nie przeszkadza jej w posłudze i przekazywaniu miłości tym, których inni z lęku i uprzedzeń unikają. W kontakcie osobistym jest bezpośrednia, serdeczna i skromna. Ma ogromne poczucie humoru. Posługuje się językiem hindi, rozumie też języki sąsiednich stanów. Ubiera się jak Hinduska i mimo białej skóry czuje się i jest uważana za rodowitą mieszkankę tej ziemi.

Helena Pyz jest laureatką wielu nagród i wyróżnień za pracę na rzecz trędowatych w Indiach. Została odznaczona m.in. Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, Orderem Ecce Homo, odznaczeniem Gloria medicine nadawanym przez Polskie Towarzystwo Lekarskie. Przyznano jej również Order Uśmiechu, wyróżniono nagrodą Totus i uhonorowano  Nagrodą Pontifici, przyznawaną osobie, która całym swoim życiem ukazuje wartości dobra wspólnego, dialogu i poświecenia na rzecz bliźnich.

Nie sposób, nawet na wielu stronach, opisać przepięknego życia doktor Heleny Pyz, która całym sercem oddana jest Bogu i ludziom naznaczonym trądem. Jest jednak jedna mała rzecz, którą każdy bez wyjątku może zrobić! To krótkie modlitewne westchnienie do Boga, by doktor Helena i jej podopieczni każdego dnia doświadczali radości, miłości i czuli się potrzebni drugiemu człowiekowi.  

opr. Ewa Gniady

zdjęcia: Archiwum Sekretariatu Misyjnego Jeevodaya

 

 

 

 

WRÓĆ