ARTYKUŁY z tagiem: Daniel Comboni

2011-07-01
Tagi:
Daniel Comboni
Lokalizacja:
Polska
Comboni wciąż żywy

7 marca 1996 roku podczas beatyfikacji Daniela Comboniego nikt nie mógł przypuszczać, że już po siedmiu latach odbędzie się jego kanonizacja. Ten dzień wyznaczył nową drogę w procesie ewangelizacji Kościoła, głównie Kościoła afrykańskiego.

7 marca 1996 roku podczas beatyfikacji Daniela Comboniego nikt nie mógł przypuszczać, że już po siedmiu latach odbędzie się jego kanonizacja. Ten dzień wyznaczył nową drogę w procesie ewangelizacji Kościoła, głównie Kościoła afrykańskiego.

Dziś wspólnoty chrześcijańskie całego świata, mężczyźni i kobiety dzielące swoją wiarę z misjonarzami i misjonarkami kombonianami ponownie obchodzą święto. Cudowne uzdrowienie sudańskiej kobiety w Chartumie (Sudan) sprawiło, że Kościół rozpoznał w tym nowym cudzie wstawiennictwo Daniela Comboniego, dokonane w mieście, w którym zmarł i w którym jako pierwszy został wyświęcony na biskupa Afryki Centralnej.

Po śmierci Daniela Comboniego 10 pazdziernika 1881 roku, w wieku 50 lat, misjonarze bezzwłocznie i z determinacją postanowili kontynuować zapoczątkowane przez niego dzieło i postępować za jego przykładem. Don Bonomi (1881) tak pisał z Dellen (Sudan) do o. P. Sembianti w Weronie: Dzięki łaskom płynącym od Pana, jesteśmy całkowicie zdecydowani kontynuować ze wszystkich sił to święte dzieło; jeżeli nie jesteśmy godni zebrania wielkich owoców, będziemy gotowi cierpieć dla Jezusa Chrystusa i Jego chwały. Było to jedno z wielu postanowień misjonarzy i misjonarek Daniela Comboniego w momencie, gdy dowiedzieli się o jego śmierci. Bez wątpienia została podjęta stanowcza decyzja kontynuowania tego, co zapoczątkował Comboni. Pomimo iż misje do Afryki Centralnej odbywały się już wcześniej, to jednak Comboni został zainspirowany i zapoczątkował Plan Odrodzenia Afryki. Dzieło Comboniego, jako dzieło Boga jest kontynuowane przez jego misjonarzy i misjonarki. Żaden z nich po śmierci Comboniego nie zamierzał porzucić misji, wręcz przeciwnie, pozostali, a część z nich cierpiała upokorzenie w niewoli muzułmańskiego rewolucyjnego przywódcy, Mahdiego.

Misja w Afryce Centralnej była powołaniem, misjonarskim i charyzmatycznym celem Comboniego i to właśnie na Misji zachował się żywy założycielski charyzmat. Podczas gdy w Weronie formowali się nowi misjonarze i misjonarki, w Egipcie trwała praca duszpasterska dla całkowitej ewangelizacji zachowanych od niewolnictwa niewielkich wspólnot chrześcijańskich; misjonarze i misjonarki w niewoli Mahdiego swoim cierpieniem dopełniali paschalną ofiarę śmierci i zmartwychwstania misji w Afryce Centralnej.

Dzieje Apostolskie przypominają nam, że Po wymierzeniu wielu razów wtrącili ich do więzienia, przykazując strażnikowi, aby ich dobrze pilnował... O północy Paweł i Sylas modlili się, śpiewając hymny Bogu. A więźniowie im się przysłuchiwali (Dzieje Apostolskie 16,23-25). W splocie niewoli i cierpienia powstał ruch ewangelizujący pierwsze chrześcijańskie wspólnoty i w takich samych nieprzyjaznych okolicznościach, powstała wspólnota pierwszych misjonarzy ewangelizujących Afrykę Centralną w paschalnym duchu Daniela Comboniego, który gdyby żył nawet tysiąc razy, wszystko oddałby dla zbawienia Afrykanów: Mam tylko jedno życie, by poświęcić je dla uzdrowienia tych dusz: chciałbym żyć tysiąc razy, by tego dokonać (Pisma 2271).

Misjonarze i misjonarki kombonianie wybrali właśnie to zdanie Daniela Comboniego na motto towarzyszące jego kanonizacji: Gdybym żył nawet tysiąc razy - wszystko oddałbym misjom. Język symboliczny wyraźnie ukazuje, że powołanie było dla Comboniego, Chrystusowym wezwaniem do Misji w Afryce Centralnej. Wdzięczna pamięć o Danielu Combonim przetrwała aż do naszych czasów, w których jego spadkobiercy, ludzie Kościoła, odnajdują w Combonim źródło eklezjalnego powołania do misji.

WRÓĆ