ARTYKUŁY z tagiem: Płd. Sudan

2012-05-28
Tagi:
Płd. Sudan
Lokalizacja:
Świat
Sudan Południowy - niestabilna sytuacja w najmłodszym państwie świata

Krótka, bo niespełna roczna historia Sudanu Południowego naznaczona jest konfliktem z Sudanem. Jedną z jego przyczyn są nieuregulowane kwestie granic - chodzi m.in. o prawa do roponośnych regionów. W minionych tygodniach doszło do eskalacji konfliktu z użyciem sił zbrojnych - nasiliły się obawy, że dojdzie do otwartej wojny między krajami. Sudan Południowy ogłosił niepodległość w lipcu zeszłego roku na mocy porozumień pokojowych z 2005 roku. Zakończyły one trwającą prawie pół wieku wojnę domową, która pochłonęła ok. 2 mln ofiar.

Krótka, bo niespełna roczna historia Sudanu Południowego naznaczona jest konfliktem z Sudanem. Jedną z jego przyczyn są nieuregulowane kwestie granic - chodzi m.in. o prawa do roponośnych regionów. W minionych tygodniach doszło do eskalacji konfliktu z użyciem sił zbrojnych - nasiliły się obawy, że dojdzie do otwartej wojny między krajami. Sudan Południowy ogłosił niepodległość w lipcu zeszłego roku na mocy porozumień pokojowych z 2005 roku. Zakończyły one trwającą prawie pół wieku wojnę domową, która pochłonęła ok. 2 mln ofiar.

W rezultacie Sudan, największy kraj Afryki, rozpadł się na dwie części - muzułmańską Północ z Chartumem, która dotąd rządziła całym Sudanem, i chrześcijańsko-animistyczne Południe z Dżubą, zamieszkane przez afrykańskie ludy, dyskryminowane dotąd przez Arabów z północy. Za secesją, w referendum opowiedziało się niemal 99 proc. mieszkańców południa.
Podziału sudańskiego państwa dokonano pokojowo, ale głównie dlatego, że nie rozwiązano wielu spornych kwestii, dzielących oba państwa. Nie uregulowano do końca nawet kwestii granic, w tym przynależności roponośnego regionu Abyei, do którego rości sobie pretensje zarówno Chartum, jak Dżuba.
W spornym regionie znajdują się także pastwiska wykorzystywane przez plemiona północne i południowe. Region ma znaczenie symboliczne dla obu stron. W ostatnich tygodniach zarzewiem konfliktu stał się bogaty w ropę rejon Heglig w prowincji Kordofan Południowy w pobliżu Abyei.
Kością niezgody między Chartumem i Dżubą pozostają też dochody z wydobycia ropy naftowej - surowca kluczowego dla obu gospodarek. Po uzyskaniu niepodległości Sudanowi Południowemu przypadło w udziale 80 proc. złóż ropy, ale nadal musi polegać na rurociągach należących do Sudanu, by doprowadzić ropę do portowego ośrodka w Sudanie (Sudan Południowy nie ma dostępu do morza). W styczniu Sudan Południowy wstrzymał całkowicie wydobycie ropy ze względu na spór o wysokość opłat za korzystanie z rurociągu.
Bezskutecznie do tej pory podejmowano próby porozumienia się w sprawie ustalenia granic, bezpieczeństwa i podziału dochodów z ropy. Porozumienie uniemożliwiają walki w spornych regionach.
Do zaostrzenia konfliktu doszło pod koniec marca tego roku. Samoloty Sudańskich Sił Zbrojnych (SAF) zbombardowały pola naftowe w stanie Unity. Ludowa Armia Wyzwolenia Sudanu (SPLA) z południa oskarżyła armię z Chartumu o bombardowanie także spornych terenów w Jau i Pan Akuach oraz o atak sił lądowych na rejon zwany Teshwin.
Z kolei Wojska południowosudańskie (SPLA) zajęły 10 kwietnia roponośny graniczny rejon Heglig (Kordofan Południowy, w pobliżu Abyei). Przynależność Heglig do Sudanu była uznana przez wspólnotę międzynarodową; surowiec wydobywany w tym rejonie stanowi ponad połowę produkcji tego kraju. Następnego dnia zerwane zostały dwustronne rozmowy. Chartum i Dżuba ogłosiły mobilizację i przygotowania do wojny.
Walki o Heglig to najpoważniejsza konfrontacja armii państw sudańskich od czasu secesji Południa w lipcu 2011 roku. Mimo, że pod naciskiem ONZ wojska Sudanu Południowego wycofały się z Heglig 20 kwietnia, konflikt nie został zażegnany.
Trudny dostęp do rejonów granicznych uniemożliwia szybką weryfikację sprzecznych komunikatów wysyłanych przez rządy Sudanu i Sudanu Południowego. Jak informowała PAP w pierwszej połowie maja, siły ONZ potwierdziły doniesienia o bombardowaniu terenów Sudanu Południowego, czemu Sudan zaprzeczał.
Podano, że mimo bombardowań, rząd Dżuby jest gotowy do rozmów, by jak najszybciej rozwiązać sporne kwestie. Z kolei prezydent Sudanu Omar el-Baszir oświadczył, że nie podejmie rozmów, dopóki Południe nie zaprzestanie wspierania grup rebelianckich na terenie Północy. Tym oskarżeniom z kolei zaprzecza rząd z Dżuby.
Na początku maja Narody Zjednoczone zagroziły sankcjami Sudanowi i Sudanowi Południowemu, jeśli kraje te natychmiast nie zaprzestaną aktów wrogości i nie wrócą do rozmów pod auspicjami ONZ i Unii Afrykańskiej.
W wyniku ostatnich walk w rejonie granicznym na Południe przybyło ponad 35 tys. uchodźców. Według danych agencji ONZ do spraw uchodźców, w obozach dla uchodźców przebywa tam ponad 150 tys. ludzi. Większość z nich to uchodźcy z północnej prowincji Niebieskiego Nilu, którzy opuścili swoje domy ze względu na walki między grupami rebelianckimi i armią Północy.
Na Północy mieszka ponad 500 tys. obywateli Południa, którzy stracili obywatelstwo Północy. Status prawny większości z nich do tej pory nie jest określony. Plan przyznania mieszkańcom obu Sudanów prawa do swobodnego poruszania w granicach obu państw nie został zrealizowany z powodu walk w spornych rejonach granicznych.
Według ekspertów Sudan Południowy jest jednym z najsłabiej rozwiniętych państw na świecie: szaleje tam korupcja, rośnie inflacja i brakuje miejsc pracy. Jednym z największych problemów jest rozbrojenie ludności cywilnej i walki plemienne.łnocy. Tym oskarżeniom z kolei zaprzecza rząd z Dżuby.
Na początku maja Narody Zjednoczone zagroziły sankcjami Sudanowi i Sudanowi Południowemu, jeśli kraje te natychmiast nie zaprzestaną akt
W wyniku ostatnich walk w rejonie granicznym na Południe przyby

WRÓĆ