ARTYKUŁY z tagiem: Listy

2012-02-02
Tagi:
Afryka, Czad, Listy, Misjonarz
Lokalizacja:
Świat
Czad - moja misja. List o. Sebastiana

Moi drodzy, zapewniam każdego z Was, że wielką mam radość w sercu i dziękuję Bogu Ojcu i Maryi, że mnie tutaj wysłali – do Czadu. Wiem, że to początek i nie powinno się chwalić dnia przed zachodem słońca, ale ta radość jest we mnie gdzieś na głębinach i pragnę się nią podzielić. Spotykam tutaj wielu ludzi prostego serca, zapracowanych, ale radosnych. Wiara serca prostego jest inna od tego serca zracjonalizowanego, sceptycznego i wątpiącego. Oczywiście jest tu ogrom pracy, ale czuję, że serca są otwarte na Chrystusa.


Moi drodzy, zapewniam każdego z Was, że wielką mam radość w sercu i dziękuję Bogu Ojcu i Maryi, że mnie tutaj wysłali – do Czadu. Wiem, że to początek i nie powinno się chwalić dnia przed zachodem słońca, ale ta radość jest we mnie gdzieś na głębinach i pragnę się nią podzielić. Spotykam tutaj wielu ludzi prostego serca, zapracowanych, ale radosnych. Wiara serca prostego jest inna od tego serca zracjonalizowanego, sceptycznego i wątpiącego. Oczywiście jest tu ogrom pracy, ale czuję, że serca są otwarte na Chrystusa.

Historia


Patrząc na historię Czadu, to jest ona naznaczona wielkim cierpieniem tej ludności. Ten kraj, a zwłaszcza południe, poznało bardzo silny ucisk ze strony Islamu. Tutaj kwitło niewolnictwo, dziesiątki tysięcy zdrowych i zdatnych do pracy Afrykańczyków z południa było łapanych, sprzedawanych i na okrętach przewożonych do Ameryki. Potem nastała kolonia niemiecka, która nie trwała długo a następnie kolonia francuska. Po wyzwoleniu w latach 60tych ubiegłego wieku nastało panowanie przywództwa z południa i ucisk muzułmańskiej północy. Pod koniec lat 70tych rządy przejmuje północ i pacyfikuje południe animistyczno-chrześcijańskie. Od dwudziestu lat jest pozorna demokracja przy czym większość władzy jest w rękach ludności z północy.

Problemy
Jest tu także ogromny problem niesprawiedliwości społecznej, gdyż w diecezji Doba, w której się znajduję, są olbrzymie pokłady ropy naftowej eksploatowanej przez koncerny międzynarodowe. Niestety koncerny te obiecały wesprzeć ten region, wybudować studnie itd. Ostatecznie region ten stał się jeszcze biedniejszy. Rządzenie ropą to był także jeden z powodów dwóch ostatnich konfliktów zbrojnych w 2006 i w 2008 roku. Nasz Biskup Michele Russo od wielu lat prowadzi otwartą kampanię przeciw tej wielkiej niesprawiedliwości, jaka ma miejsce w naszej diecezji. Innym problemem z którym różne diecezje starają się zmierzyć, to problem analfabetyzmu. Około 70% kobiet i 60% mężczyzn nie umie czytać i pisać. Tradycja jaka istnieje do dzisiaj, to tradycja słuchowa i zapamiętywania. Kolejnym bardzo naglącym problemem jest problem spożywania alkoholu. Społeczeństwo coraz bardziej jest rozpite. Z jednej strony jest to spowodowane tym, że tylko raz dziennie przyjmowany jest posiłek. Przygotowaniem alkoholu zajmują się niestety kobiety. Jest on potem sprzedawany na targu. Niestety także kobiety stają się ofiarami alkoholu. Ja sam mam niemiłe doświadczenie kobiet z mojej parafii, które były pijane. Co gorsza, a co widziałem ostatnio na targu na własne oczy, matki, aby uspokoić płaczące na plecach dzieci wlewają w nie alkohol. Do jeszcze innych problemów z jakimi boryka się ludność południa, to szybkie rozprzestrzenianie się wirusa HIV, a także brak dobrego szkolnictwa a przede wszystkim docenienia wartości, jakie ze sobą niesie. Kiedyś jedyną szkołą była rodzina, praca i czas inicjacji w buszu. Oczywiście problem oświaty to także problem finansowy. Za rok szkolny trzeba zapłacić jakieś 9000 franków czyli około 14 euro (1 euro to 6500 fr), gdzie miesięczny zarobek wynosi około 30000 fr.

Nadzieje i radości


Jest tu jednak wiele pięknych wartości, które zostały trochę w Europie zapomniane. Widać tu ogromny szacunek do natury. Człowiek bierze tylko to, co potrzebuje. Kolejnym aspektem jest rodzinna solidarność. Tak jak indywidualizm zaczyna dominować w naszej cywilizacji, tak tutaj widoczne jest jego przeciwieństwo. Człowiek jest jedynie cząstką rodziny. To rodzina jako całość, jako wspólnota decyduje. Najstarsi mają tu głos decydujący. Oczywiście i ten model nie zawsze jest zdrowy, bo jeśli młody członek rodziny jest blokowany przez starszego, to nie może inaczej uczynić i musi usłuchać starszego. Ogromnie ważne jest tu wzajemnie wspieranie się. To jest też ciekawe, że inną ma rolę rodzina od strony męża niż od strony żony. Od strony męża rodzina ma zadanie twardego wychowania potomstwa a od strony żony wychowania łagodnego. Ludność południa Czadu jest bardzo gościnna. Kurczaki, których przy każdym domostwie jest wiele, służą jako poczęstunek dla każdego ważnego gościa. Co do jedzenia w wiosce, to był to dla mnie kolejny „chrzest bojowy”. Zwyczajem jest, że po Mszy Świętej niedzielnej katechista zaprasza księdza i innych katechistów do siebie na obiad. Siadamy wszyscy pod drzewem dookoła stołu w oczekiwaniu na posiłek. Żona katechisty przynosi na tacy jedzenie i lekko przyklękając wita każdego z przybyłych. W międzyczasie następuje rytuał obmywania rąk. Co do jedzenia, to wszyscy siedzący dookoła jedzą z jednej tacy, z tych samych „garnków”. Zazwyczaj jest to około pięć osób. Główną potrawą to duża zbita kula z prosa i do tego sos z mięsem. Ta kula wygląda jak ubity ryż albo kasza. Jedzenie rozpoczyna główny gość lepiąc pierwszą kulkę którą potem macza w sosie. Na początku, przyznam szczerze, że było trudno, bo proso gorące, sos także a przede wszystkim, że cała reszta je aż palce lizać w dosłownym tego słowa znaczeniu. Teraz… po wielu już takich obiadach i ja z chęcią oblizuję palce. Potem, jak się już trochę tego sosu zjadło, to gospodarz ofiaruje głównemu gościowi najważniejszą część, czyli żołądek a następnie rozdaje inne części każdemu biesiadującemu. Po jedzeniu mycie rąk, gorąca herbata i rozmowa. Co do wody, to każdy wie, że misjonarze mają słabe żołądki, stąd herbata jest najlepszym napojem, bo woda jest już przegotowana. Problem w tym, że trudno ją nazwać herbatą z cukrem. To raczej cukier z herbatą. Dla ludzi jednak dużo cukru jest ważne, bo przy pracy na roli potrzeba dużo energii, stąd ze spalaniem cukru nie ma problemu.

Życie


Do tego co napisałem pragnę przytoczyć jedną historię o dziewczynce z Koum-ouabe (czyt. Kumłabe). Było to jakiś czas temu. Pojechaliśmy do wioski Koum-ouabe, gdzie wspólnota buduje kaplicę. Pośród mnóstwa witających nas dzieci podeszła do nas dziewczynka, radosna i uśmiechnięta. Podpierała się jednak kijkiem, gdyż, jak zauważyliśmy, jej lewa kostka u nogi miała dużą ranę. Pozostałości po bandażu przykleiły się do rany, która była cała brudna i groziło jej zakażenie. Wraz z o. Joao wypytaliśmy się kto jest jej ojcem a znalazłszy go powiedzieliśmy mu, aby ją zaprowadził jak najszybciej do pielęgniarza, aby zdezynfekować ranę. Reakcja jej taty bardzo nas zasmuciła, bo… nie było żadnej reakcji, żadnego zainteresowania się córką. To było takie „aha… ale w zasadzie czego wy ode mnie chcecie”. Wydawało się nam, że dla niego to nie ma żadnego znaczenia. Trochę nas to zabolało i postawiło w sytuacji niemocy. Życie jest rozumiane tak jak się obserwuje w przyrodzie: dzisiaj jesteś, jutro cię nie ma. Co do sytuacji w jakiej znajdują się dzieci, to jest ona mizerna. Dzieci są pozostawione same sobie. Są zaniedbane i w większości niedożywione. One, jak szczenięta, zjadają ostatki. Starsi niewiele się nimi przejmują, bo jest ich dużo a większość tutaj stara się po prostu, aby przeżyć.

Pozycja kobiety
Innym jeszcze obszarem, gdzie światło ewangelii powinno przeniknąć, jest to bardziej godziwe szanowanie kobiety. Status kobiety jest bardzo niski, jeśli w ogóle można mówić o statusie kobiety. Kobieta niezamężna zaliczana jest do rzeczy, dobytku. Niewiele się z nią mężczyzna liczy, chodź z drugiej strony jest pewna bojaźń i dystans wobec niej, gdyż to kobiecie przypisane są w tej kulturze pewne tajemne siły. Każda kobieta musi być całkowicie posłuszna mężczyźnie, w zasadzie każdemu. To tutaj jest też problem nieuregulowanej seksualności i wykorzystywania przez mężczyzn. Dziewczyna 14 letnia, zdolna do otrzymania potomstwa, bardzo wcześnie staje się matką. Nie znaczy to jeszcze wcale, że żoną. Można mieć kilkoro dzieci z innymi mężczyznami i dopiero później wyjść za mąż. Oficjalnie zaakceptowane wyjście za mąż wiąże się nierozłącznie z zapłaceniem „wiana”. Starający się o kobietę mężczyzna musi „zapłacić” rodzicom za ich córkę. Wcześniej był to dobytek naturalny, dziś są to częściej pieniądze. Kobieta zajmuje się domem, kuchnią i drobnym handlem. Na swojej głowie nosi ogromne ciężary pokonując wiele kilometrów pieszo. Czasem serce ściska na widok ciężarnych kobiet, z dzieckiem na plecach, które na głowie noszą różne produkty. Mężczyzna pracuje na roli, kłusuje lub łowi ryby. Role są tu jasno podzielone. Liczne rodzeństwo jest tu ciągłym błogosławieństwem, bo pomaga w utrzymaniu domu.
To na razie tyle ode mnie. Gorąco pozdrawiam wszystkich.

o. Sebastian Chmiel, kombonianin

WRÓĆ