ARTYKUŁY z tagiem: Afryka

2013-11-13
Tagi:
Afryka, Dzieci żołnierze
Lokalizacja:
Świat
Dzieci żołnierze – gra śmierci

Najat miał 15 lat i nigdy wcześniej nie miał kontaktu z bronią. Pewnego dnia do jego wioski ulokowanej nieopodal El Fascher w Darfurze (Sudan) przybył mężczyzna i zapytał, czy chłopiec chciałby trochę zarobić. Najat i jego kuzyn Waleed wraz z kilkoma chłopcami i dziewczętami poszli za mężczyzną.

Pojechali do miejscowości graniczącej z Czadem, gdzie znajdowały się inne dzieci. Musieli wykonywać rozkazy i po kilku dniach otrzymali nowiuteńkie karabiny. „Nauczyliśmy się imion naszych dowódców, którzy powiedzieli nam, że staliśmy się członkami ruchu  Séléka” - powiedział Najat. Zaledwie dwa tygodnie później Najat i jego przyjaciele zostali wysłani do walki w Centralnej Afryce.

 

Baza wojskowa Al-Dżaziry mieści się na obrzeżach Mogadiszu w Somalii. Jeden z rekrutów, 14-letni Mahad, przyłączył się do Somalijskiej armii, by zapewnić byt swoim trzem młodszym siostrom. Chłopiec marzy jednak o czymś innym - chciałby zostać sławnym malarzem.

 

W małej wiosce, w północnej Ugandzie, Christiane przygotowywała posiłek dla trójki swoich dzieci. W wieku 22 lat kobieta wciąż miała twarz dziecka. Była dziewiąta wieczorem, kiedy rebelianci z Armii Bożego Oporu zaatakowali wioskę i porwali ją. Kolejne 10 lat były piekłem, była traktowana jak niewolnica. „Zawsze byliśmy w drodze, nigdy nie zatrzymywaliśmy się w jednym miejscu dłużej niż trzy dni. Jedliśmy tylko to, co ukradliśmy z wiosek lub co znaleźliśmy w lesie. Byłam „żoną” kilku rebeliantów. Widziałam wiele dziewcząt umierających z głodu lub zabijanych podczas próby ucieczki.”

 

W czerwonym swetrze i czarnych spodniach ośmioletni Ahmed wyglądał jakby miał na sobie szkolny mundurek. Jednak już od kilku tygodni chłopiec przebywał na froncie. Wciąż był zbyt mały, by trzymać broń w odpowiedni sposób, ale już walczył w syryjskiej wojnie domowej. „Skończyłem, pomagając mojemu wujkowi i jego towarzyszom ponieważ nie miałem innego wyjścia. Nie ma tu żadnej szkoły, a moja rodzina nie żyje. Jaki mam wybór?” powiedział chłopiec. Jedyną rodziną, jaka mu pozostała jest jego wujek rebeliant, którego chłopiec naśladuje, walcząc przeciwko żołnierzom rządu. „Broń jest ciężka i wciąż nie do końca umiem jej używać. Potrafię strzelać tylko leżąc na ziemi.”

 

Według Międzynarodowej Koalicji Organizacji Pozarządowym, która działa przeciwko werbowaniu dzieci - żołnierzy, ponad 250 tysięcy nieletnich walczy obecnie w armiach narodowych i partyzanckich.

 

Dzieci - żołnierze walczą w 14 krajach, w 2004 roku uczestniczyli w wojnach w 26 państwach. Spadek ten, zdaniem Międzynarodowej Koalicji, „jest skutkiem zakończenia niektórych konfliktów zbrojnych, a nie wpływu inicjatyw przeciwko werbowaniu nieletnich.” W tych 14 krajach, nieletni stają się członkami armii narodowych i rezerwy, będąc wsparciem dla regularnych wojsk w odpieraniu najazdów rebeliantów. Niekiedy, armie wykorzystują dzieci jako szpiegów i informatorów. Niektóre rządy ugięły się pod naciskami opinii międzynarodowej i zwolniły dzieci ze służby wojskowej lub zobowiązały się do tego. Niestety, ruchy rebeliantów wciąż werbują nieletnich.

 

Większość dzieci-żołnierzy to dzieci w wieku 14-18 lat, ale wiele z nich zostaje wcielonych do wojska już w wieku 10 lat. Przede wszystkim są to dzieci bez rodzin (sieroty, które utraciły rodziców podczas masowych migracji itd.), synowie i córki biednych, niepiśmiennych ludzi, uchodźcy, bezdomni i należący do mniejszości etnicznych. Jedyny wybór, jaki mają te dzieci, to umrzeć z głodu lub na polu bitwy. Wielu nastolatków przyłącza się do armii dobrowolnie, bo widzą w niej rodzinę, którą utracili podczas wojny lub chcą pomścić swoich krewnych. Bywają przypadki, że wioski są zmuszane do poświęcenia określonej ilości dzieci, aby uchronić się przed atakiem. Niektóre dzieci są oddawane przez członków rodziny ze względu na biedę i panujący w domu głód.

 

Dziewczęta również są werbowane. Raport Banku Światowego ze stycznia 2013 roku mówi:„Udział dziewcząt [w siłach zbrojnych] został potwierdzony w Kolumbii, Demokratycznej Republice Konga, Timorze Wschodnim, Pakistanie, Ugandzie, Afryce Zachodniej i na Sri Lance. W samej Demokratycznej Republice Konga jest ich 12 500, jednak problem ten jest mniej dostrzegany i dziewczęta nie w pełni korzystają z programów na rzecz dzieci-żołnierzy.” Obecnie, około 40% z setek tysięcy dzieci-żołnierzy rozproszonych po całym świecie to dziewczęta. W czerwcu 2013 roku, ONZ postawiło sobie za cel, by do 2016 roku wyeliminować dzieci z konfliktów zbrojnych. Istnieje osiem narodowych armii, które werbują dzieci, z których sześć zobowiązało się do zaprzestania tego procederu. W 2012 roku, Południowy Sudan, Myanmar, Somalia i Demokratyczna Republika Konga zgodziły się z planem działania ONZ w tej sprawie. Rok wcześniej Afganistan i Czad zdecydowały się na ten sam krok. Rozpoczęto również rozmowy z rządami Jemenu i Sudanu. (M.S.)

 

Źródło: www.southworld.net

Tłum.: Marta

WRÓĆ