ARTYKUŁY z tagiem: Afryka

2016-10-16
Tagi:
Afryka, Kongo
Lokalizacja:
Świat
Demonstracje przeciwko przedłużeniu mandatu prezydenckiego

19 września 2016 roku miały miejsce demonstracje opozycji mające związek z końcem mandatu aktualnego prezydenta. To właśnie tego dnia, dokładnie 90 dni przed wygaśnięciem mandatu obecnego prezydenta, kongijski odpowiednik Państwowej Komisji Wyborczej miał ogłosić datę wyborów prezydenckich. Marsz opozycji wyruszył z Place de la Reconstruction i zakończył się na Stade des Martyrs.

 

 

Stamtąd, zgodnie z porozumieniem między organizatorami a Urzędem Miasta, delegacja opozycjonistów miała udać się do siedziby Państwowej Komisji Wyborczej, aby złożyć „Ostrzeżenie’’, skierowane do tej mającej zorganizować wybory instytucji, aby odbyły się one bez opóźnień. Wydarzenie to spowodowało paraliż w całej Kinszasie. Cały dzień zajęło przywracanie sytuacji do normy. Dopiero po dłuższym czasie, w atmosferze zamieszania dotyczącego wyrażenia zgody na demonstrację, jej trasy oraz godziny rozpoczęcia, prezydent miasta ogłosił, że wydał zgodę na marsz w Kinszasie.

 

Jeżeli chodzi o inne prowincje, marsz został zabroniony, jednak nie powstrzymało to demonstrantów, którzy mimo zakazu wyszli, pod dużym nadzorem służb porządkowych  na ulice takich miast, jak: Lubumbashi, Kananga, Goma... W Kinszasie marsz został stłumiony przez liczne oddziały policji i wojska. Doszło do wielu starć z policją, służby porządkowe otworzyły ogień do demonstrantów w gminach Masina, Limete, Ngaba i innych. Bilans ofiar, jeszcze nieoficjalny, jest wysoki. Minister Spraw Wewnętrznych Evariste Boshab, mówi o 17 zabitych, w tych trzech policjantach oraz 14 rabusiach przytaczając bezpośrednio słowo, jakim posłużył się minister. To nieprawda, ripostuje opozycja za pośrednictwem przewodniczącego marszu Bruna Tshibala. Liczba ofiar śmiertelnych na pewno była większa. Mowa tu o około 50 ofiarach barbarzyństwa służb porządkowych, dodaje Tshibala. Wyrządzono wiele szkód. Według ministra i mediów kontrolowanych przez władzę demonstranci dokonali licznych zniszczeń  przestrzeni publicznej oraz mienia prywatnego. Jednak, jak relacjonują świadkowie, zarówno marszu w Kinszasie jak i demonstrujący w innych gminach, służby porządkowe zamiast nadzorować przebieg manifestacji, zdawali się mieć upoważnienie władzy do stłumienia marszu, na który przecież wcześniej wydano pozwolenie, przynajmniej w stolicy.  

 

Nadzór służb porządkowych okazał się być prowokacją i konfrontacją z demonstrantami, wobec których zastosowano przemoc oraz otworzono do nich ogień. W tłumie demonstrantów mieli być także bandyci, którzy skorzystali z okazji, aby wywołać chaos. Już od pewnego czasu mówi się o bandach  Kuluna (złożonych z dzieci ulicy) zwerbowanych przez władzę w takich miejscach, jak Ngaba, Mombele, Masina oraz innych, po to, by wmieszali się w demonstrantów i wywołali zamieszki, za które zrzucono by winę na opozycję. Nie dziwi fakt, iż władza nie waha się nazwać tego wydarzenia powstaniem przeciwko instytucjom republiki. Takie podejście będzie rzutować  na każdą próbę zorganizowania w przyszłości kolejnych demonstracji. Jednak jest to jedyne prawo obywateli, z którego mogą oni skorzystać, by zamanifestować swoje niezadowolenie z władzy, która umyślnie narusza konstytucję poprzez niezorganizowanie wyborów w przewidzianym przez nią terminie. Pozbawia przez to naród, będący najwyższym suwerenem, jednego z jego najbardziej podstawowych praw, czyli wyboru nowego prezydenta, by kierował krajem po zakończeniu drugiej kadencji obecnego prezydenta.

 

Ze względu na demonstracje, które rozpoczęły się w styczniu 2015 roku, a nasilają się w miarę jak dobiega końca kadencja prezydenta Kabila, Demokratyczna Republika Konga wkracza w okres zawirowań, które mogą okazać się bardzo ryzykowne, jeżeli podjęte rozmowy, które wielu postrzega jako monolog władzy, nie sprawią, że wybory prezydenckie zostaną zorganizowane w najbliższym czasie. Istnieje niebezpieczeństwo, iż ustępujący prezydent i jego zwolennicy zawłaszcza sobie siłą trzeci mandat, na który nie zezwala konstytucja.  Należy podkreślić, że w związku z demonstracjami, sesja rozmów przewidziana na najbliższy poniedziałek, została przełożona na wtorek. Powinna zostać na niej poruszona kwestia kalendarza wyborczego oraz daty przejęcia władzy przez nowo wybranego prezydenta. Jest to temat, który podzielił opozycję i utrudnia dalsze rozmowy. Dziś rano, miasto powoli odzyskuje spokój, jednak da się wyczuć napięcie. Mamy jeszcze w uszach świst kul wymierzonych w nieuzbrojonych cywili.
 

 

 

Ojciec  Jean Claude

Tłumaczenie: Patryk Górczyński

 

WRÓĆ