ARTYKUŁY z tagiem: Listy

2009-04-09
Tagi:
Afryka, Kenia, Listy, Turkana
Lokalizacja:
Świat
O życiu ludzi na pustyni Turkana

Od stycznia 2008 roku byłem na placówce misyjnej w północno – zachodniej części Kenii, około ośmiuset kilometrów od Nairobi. Cały ten pustynny rejon, długości około czterystu i szerokości mniej więcej stu pięćdziesięciu kilometrów, nosi nazwę „Turkana” ( co znaczy: grota, jaskinia). Tak też nazywa się plemię ludzi mieszkających na tym terenie jak i język, którym się posługują. Według oficjalnych statystyk, Turkana jest ekonomicznie najbiedniejszym rejonem w całej Kenii.

 

Od stycznia 2008 roku byłem na placówce misyjnej w północno – zachodniej części Kenii, około ośmiuset kilometrów od Nairobi. Cały ten pustynny rejon, długości około czterystu i szerokości mniej więcej stu pięćdziesięciu kilometrów, nosi nazwę „Turkana” ( co znaczy: grota, jaskinia). Tak też nazywa się plemię ludzi mieszkających na tym terenie jak i język, którym się posługują. Według oficjalnych statystyk, Turkana jest ekonomicznie najbiedniejszym rejonem w całej Kenii.

Piasek, piasek, piasek…
Plemię Turkana to w zasadzie wyłącznie lud pasterski. Na tej piaszczystej pustyni gdzieniegdzie porośniętej niskimi kolczastymi krzakami da się hodować jedynie kozy, barany i wielbłądy. Krowy nie są w stanie przetrwać, z powodu zbyt małej ilości pożywienia jak i bardzo rzadko spotykanych źródeł wody. A tutaj na miejscu jest rzeczywiście dość gorąco, w dzień około 35 – 40 stopni w cieniu, a w nocy około 28 stopni, i tak jest prawie codziennie. Jest też bardzo sucho i niemal każdego dnia wieje wiatr, który niesie chmury pyłu i piasku wciskającego sie wszędzie. Dość powiedzieć, że w odległości kilku kilometrów od miejsca gdzie mieszkamy jest pasmo wysokich wzgórz, ale gdy wiatr jest silny, to z powodu niesionego pyłu i piasku, owe wzgórza stają się niewidoczne. Od czasu do czasu przechodzą też tutaj burze piaskowe.

Nakwamekwi
Parafia, w której jestem nazywa się Nakwamekwi (co dosłownie znaczy liście i ciernie). Jest to nowa parafia otwarta dopiero kilka lat temu nieopodal małego miasta o nazwie Lodwar. Pracuje w niej dwóch siedemdziesięciokilkuletnich Włochów i od kilku miesięcy dołączył do nich sześćdziesięcioletni Meksykańczyk. Dzięki wielu ofiarodawcom wspierającym materialnie naszą działalność misyjną, parafia sponsoruje pięć szkół podstawowych, buduje studnie głębinowe i inne ujęcia wodne, wspomaga dziesiątki dzieci ze szkół podstawowych i średnich oraz prowadzi coś w rodzaju „ośrodka zdrowia”(ale bez obecności lekarza, są tylko pielęgniarki). Takie jest w skrócie zaangażowanie pracujących tutaj misjonarzy w działalność socjalną, to jest poza duszpasterską.

Problem z wodą
Ludzie Turkana stale wyczekują na takie błogosławieństwo jakim jest burza z deszczem, ponieważ pory deszczowe są tutaj tylko dwie w roku i trwają przeważnie około dwóch tygodni każda. W czasie suszy ludzie z niektórych miejscowości chodzą nawet około piętnaście kilometrów po wodę! Zwykle robią to na dwie zmiany, idą wieczorem, śpią przez noc obok źródła, i przed świtem o chłodzie wracają z powrotem niosąc na głowach dwudziestolitrowe pojemniki z wodą (małe dzieci noszą mniejsze pojemniki). W następny dzień inny członek rodziny idzie po wodę. I tak aż do pory deszczowej, po której woda w okresowych rzekach zostaje przez miesiąc lub dwa pod powierzchnią piasku na głębokości 2 - 3 metrów.

Chrześcijaństwo
Tutejsi ludzie są w większości chrześcijanami. W tym około połowa z nich jest wyznania protestanckiego, ponieważ od wielu lat byli tutaj protestanccy kolonialiści brytyjscy. Muzułmanów jest stosunkowo niewiele, podobnie zresztą jak i wyznawców tak zwanych religii tradycyjnych. Ludzie z plemienia Turkana nie bardzo są przekonani do mierzenia czasu na godziny, jak my to robimy w Europie, toteż dość często się zdarza, że na codzienną Mszę św. w parafii, która jest odprawiana o szóstej trzydzieści rano, niektórzy przychodzą już około czwartej nad ranem i od razu dzwonią dzwonem, bo taki jest miejscowy zwyczaj. Potem w oczekiwaniu na mszę, siedzą obok kościoła śpiewając znane im na pamięć pieśni. Kiedy rano po mszy pytani przez proboszcza dlaczego dzwonili już około czwartej – oni zwykle na to, że „... a bo nasz kogut już piał, a i gwiazdy na niebie były już te, które widać rano.”

o. Adam Szpara – Kombonianin
Z czasopisma „Misjonarze Kombonianie” (3/2009)

PS. o. Adam, obecnie przebywa na misji w Tajpej, na Tajwanie ucząc się języka chińskiego.

WRÓĆ