KOMPAS

Wolontariat Duszpasterstwa Akademickiego KOMPAS wśród bezdomnych

Kiedy pewnego wieczoru wracałem ze Mszy św., zobaczyłem beznogiego mężczyznę zbierającego pieniądze w deszczu. Był tak zesztywniały z zimna, że inny bezdomny musiał mu pomóc założyć plecak. To właśnie wtedy postanowiłem wspierać takich ludzi. Zacząłem zastanawiać się, jak to zrobić. Na szczęście dwa dni później odpowiedź przyszła sama. Ojciec Maciej w ogłoszeniach w dominikańskiej „Beczce” zapraszał chętnych do uczestnictwa w organizowanym przez kombonianów wolontariacie dla bezdomnych.

Założeniem tego wolontariatu jest wyjście z pomocą i dobrym słowem do bezdomnych. Wspieramy te osoby w miarę naszych możliwości, obecnie dość skromnych, bo ograniczających się do gorącej herbaty i kanapek. Jest to jednak doskonała okazję, by porozmawiać i dowiedzieć się, czego najbardziej potrzebują, a także wesprzeć je duchowo: pokrzepić, obiecać modlitwę w wybranej intencji, porozmawiać jak z bliźnim.

Nasze działania ruszyły z impetem. Już na pierwszym organizacyjnym spotkaniu wiele osób zgłosiło gotowość do działania „od zaraz” i chęć udziału w akcji w następnym tygodniu. Krzysia, przewodząca duszpasterstwu, poprzez swoją znajomą z Warszawy pracującą z osobami bezdomnymi, zapoznała nas z podstawowymi kwestiami dotyczącymi takich spotkań i głównymi trudnościami, jakie na nas czekają. Usłyszeliśmy wtedy przykłady sytuacji, w których moc modlitwy prawdziwie otwierała nieufne, bezdomne osoby na drugiego człowieka.

Od tego czasu udaje się nam regularnie razem zbierać i organizować jakiś prowiant i gorącą herbatę. Następnie dzielimy się na mniejsze grupy i wyruszamy w okolice krakowskiego rynku. Po posiłku upewniamy się, czy osoby, do których trafiliśmy, znają adresy noclegowni, gdzie mogą się udać w trudnej chwili. Stworzyliśmy i wydrukowaliśmy listę wszystkich krakowskich punktów pomocy bezdomnym. Jest ich dość dużo, łącznie z miejscami, gdzie można dostać leki czy skorzystać z usług fryzjera. Podjęliśmy się funkcji pośredników pomiędzy bezdomnymi, a ludźmi chcącymi im pomóc. Osoby od lat bezdomne zazwyczaj radzą sobie w swojej sytuacji. Często łączą się w grupy i wspierają nawzajem. Doskonale znają Kraków. Często z jakichś powodów nie chcą korzystać z przytułków.

Pewnego razu razem z Magdą podszedłem do trzech zmarzniętych mężczyzn siedzących na plantach. Byli bardzo poruszeni, kiedy poczęstowaliśmy ich kanapkami i herbatą. Szczerze sobie porozmawialiśmy. Okazało się, że wszyscy chcieliby znaleźć pracę i swoje miejsce w społeczeństwie. Jednak uniemożliwiają im to problemy zdrowotne, chore stawy, dłonie czy nogi, a u Piotra włącznie z groźbą amputacji jednej z nóg. Mężczyzna chciał zawiadomić siostrę o swojej sytuacji, więc zadzwoniliśmy do niej i chwilę porozmawiali. Na pożegnanie przekazaliśmy im adresy i numery telefonów noclegowni. Okazało się, że nie o wszystkich wiedzieli. A kiedy obiecaliśmy im modlitwę, zobaczyliśmy w ich oczach łzy. Nie potrzeba lepszego dowodu, że tego wieczoru potrzebne im było takie spotkanie.

Pomimo krótkiego czasu działalności spotkaliśmy już wiele osób bezdomnych. Zapamiętujemy ich stałe punkty pobytu. Wracamy, by poznawać ich historię życia, a także ich potrzeby. Nasze spotkania są krótkie, ale pozwalają nawiązać pewną relację. I tak dla przykładu: Paweł od początku sprawiał wrażenie zaradnego faceta. Przy każdym spotkaniu zaskakiwał nas czymś nowym. Nikt nie przegania go z miejsca, do którego co noc wraca, bo wiadomo, że zostawi po sobie porządek. Chętnie dzieli się różnymi ciekawostkami, np. o rynku, kościołach czy religii. Bywało, że opowiadał zabawne anegdoty ze swojego życia, z których zaśmiewaliśmy się z Magdą. Kiedyś spotkaliśmy go z kartonami po butach, na których coś rysował, m.in. motyw przewodni z Hamleta z dopiskiem „Być albo nie być – oto jest pytanie”. Jednak najbardziej otworzył się przed nami w czasie akcji mikołajkowej. Okazało się, że był kiedyś muzykiem. Żalił się, że jego utwór został udostępniony w Internecie wiele lat temu, ale jego znajomi nie potrafią go odnaleźć. Kilka minut później czuliśmy wyjątkowość tej sytuacji, gdy staliśmy razem słuchając wspomnianego dzieła, bo Krzyśkowi udało się go odnaleźć.

Chcielibyśmy się rozwijać jako wolontariusze. Badamy sytuację ludzi bezdomnych i zastanawiamy się, czy jest jeszcze pole, na którym brakuje pomocy – jakaś nisza wśród krakowskich organizacji charytatywnych, którą moglibyśmy wypełnić. Zauważyliśmy, że z konkretnych potrzeb ludzie ci najczęściej wymieniają ubrania, buty czy kołdry. Padły już pierwsze pomysły, by nawiązać współpracę z organizacjami prowadzącymi zbiórki odzieży. A może Duch Święty poprowadzi nas w innym kierunku? To się jeszcze okaże.

Wolontariat to jednak nie wszystko. Co tydzień organizujemy także spotkania wspólnotowe. Zbieramy się na ciekawych prezentacjach przygotowywanych przez osoby, które były na misjach. Wspieramy również inne akcje charytatywne. Czasem robimy sobie wspólne wypady, np. na gorącą czekoladę, by bardziej się poznać. Rozwijamy się także duchowo – razem rozważamy słowo Boże, chodzimy na adorację czy Eucharystię. Na każdy tydzień miesiąca przypada inny rodzaj spotkania.

Duszpasterstwo akademickie i wolontariat KOMPAS dopiero się rozwijają, co jest dla nas zarówno szansą, jak i wyzwaniem. Wciąż jednak pojawia się w naszych myślach pytanie, dokąd zajdziemy jako grupa i jakie dobro wypłynie z naszego działania. To bardzo ciekawe obserwować wzrost naszej wspólnoty, dlatego serdecznie zapraszamy do udziału w tym dziele. Jest to miejsce zarówno dla osób poszukujących duszpasterstwa, jak i pragnących działać w zgodzie z nauką Chrystusa. Spotykamy się w środy i czwartki od 19.30 w sali przy parafii Świętego Krzyża i placu Świętego Ducha (wejście od strony plant). Osoby zainteresowane zapraszamy do kontaktu z nami poprzez e-mail: kompas.mda@gmail.com

Na koniec chciałbym podziękować wszystkim braciom i siostrom ze wspólnoty za wspólne działanie. W szczególności Krysi i Maćkowi za organizację i energię, jaką wkładają w rozwój naszej grupy. Dziękuję także ks. Pawłowi, proboszczowi parafii Świętego Krzyża, za użyczenie sali do naszych spotkań.

tekst: TOMASZ JUBLEWSKI