PUSTYNIA NASZEGO ŻYCIA

Czas w Sudanie Południowym upływa wyjątkowo szybko. Ponownie mamy porę suchą, która potrwa do kwietnia. Luty i marzec to najgorętsze miesiące. Rozważania te piszę dla Was w swoim pokoiku pokrytym blachą. W ciągu dnia gorące jest tu wszystko – ściany, rzeczy, ubrania… Czasem zawieje wiatr, a wtedy z zewnątrz wdziera się tuman piasku.

Wioski w tym czasie całkowicie zamierają. Wszystko usycha. Na polach widoczne są jedynie drobne pozostałości po sorgo i prosie. Wszędzie jest żółto, a większość drzew świeci nagimi gałęziami. Stada krów przemieszczają się z suchych terenów w miejsca przy rzece, gdzie mogą jeszcze znaleźć trochę trawy i nie paść. Dorośli ukrywają się w chatach, a dzieci przebiegają spod jednego drzewa pod drugie, aby jak najmniej przebywać na słońcu. Ziemia jest tak nagrzana, że aż parzy w stopy. W tym gorącym czasie zaczyna też doskwierać głód, ponieważ żywność powoli się kończy. Dzieci jedzą posiłki tylko raz na dzień. Kiedy je pytam, jak się mają, odpowiadają, że są głodne.

Ta obecna sudańska rzeczywistość może posłużyć za wprowadzenie w ten szczególny czas Wielkiego Postu. Wkraczamy w swoje życie, by odkrywać pustynne miejsce. Miejsce, gdzie jest cierpienie i gdzie jest bardzo ciężko. Miejsce, które zadaje ból, gdzie to co żywe, zanika i powoli umiera. Jeśli nawet posialibyśmy ziarna, nie wydałyby one owoców. Czas Wielkiego Postu to czas poszukiwania wody, która tak bardzo jest potrzebna, aby cokolwiek w naszym życiu wyrosło i wydało owoce. W ostatnich miesiącach udało się nam wykopać kilka studni na terenie naszej parafii i ludzie są bardzo wdzięczni, bo woda to życie.

Dziś chciałbym, abyśmy razem z samarytańską kobietą i Jezusem usiedli przy studni. My także jesteśmy spragnieni wody i już nie tylko tej, która podtrzymuje nasze ciało przy życiu, ale tej najważniejszej, ożywiającej naszego ducha, umacniającej naszą wiarę. Musimy pragnąć, aby coś w naszym życiu się wydarzyło, aby zmienić pustynne miejsca w zielone i kwitnące ogrody, przynoszące owoce. Pragnienie to pierwszy krok w poszukiwaniu WODY ŻYWEJ, wody Jezusa Chrystusa. Kto zaś będzie pił wodę, którą Ja mu dam, nie będzie pragnął na wieki, lecz woda, którą Ja mu dam, stanie się w nim źródłem wody wytryskującej ku życiu wiecznemu (J 4, 13).

To właśnie ta WODA ma rozlać się po naszej duszy, przejść przez wszystkie jej zakamarki i dotrzeć tam, gdzie nie ma życia. Wielki Post daje nam tę wielką łaskę, aby nasze życie jeszcze raz rozkwitło. Musimy więc pokonać strach i z odwagą przeciwstawić się grzechom, które pustoszą nasze wnętrze. Nie dajmy się zwieść, że wszystko jest z nami w porządku. Nie chce mi się pić to jakby powiedzieć Jezu, nie potrzebuję Ciebie. Często nie zdajemy sobie sprawę, że w naszym życiu wciąż istnieją miejsca, gdzie możemy być lepsi, szczęśliwsi, świętsi. Miejsca, które dzięki żywej wodzie mogą nam przynieść jeszcze więcej owoców. Pragnąc jej, jesteśmy razem z Samarytanką i razem z nią prosimy: Daj mi tej wody, abym już nie pragnęła i nie przychodziła tu czerpać (J 4, 15).

Jednak Wielki Post nie może być tylko moim osobistym nawróceniem. Wydając owoce swojego życia, zawsze powinniśmy pomagać tym, którzy wciąż błądzą po pustynnych terenach. I choć jest im gorąco i nie ma w nich życia, a wiatr i piasek zaślepiają ich oczy, to wciąż bez celu podążają donikąd. Może gdzieś się pogubili, może nie mają odwagi, aby poprosić o pomoc; nie pytają o drogę, nie proszą o modlitwę? Miejmy zatem my odwagę, aby ofiarować tę ŻYWĄ WODĘ tym wszystkim, którzy jej potrzebują. Dzielmy się nią z innymi.

o. Krzysztof Zębik, mccj