40 lat kombonianów w Polsce

„Czterdzieści lat minęło jak jeden dzień” – można by zaśpiewać refren piosenki z popularnego polskiego serialu lat siedemdziesiątych. Tyleż bowiem lat mija w tym roku od przyjazdu na stałe do Polski pierwszych kombonianów. Był to rok 1986. Wtedy o. Piotr Cozza zamieszkał w Warszawie i rozpoczął starania u władz państwowych i kościelnych o pozwolenie na otwarcie pierwszego domu zgromadzenia. Nie było to łatwe zadanie mimo dogorywania ustroju socjalistycznego w naszym kraju. Stała obecność komboniańska na polskich ziemiach przez trzy lata była poprzedzona rekonesansowymi przyjazdami kilku kombonianów z Włoch ze względu na liczne zgłoszenia młodych ludzi wyrażających chęć wstąpienia do zgromadzenia i pracy na misjach. To zainteresowanie młodzieży misjami było owocem mariańskiej publikacji (1983 r.) biografii komboniańskiego brata Guido Giudici, gdzie podano kontakt do kombonianów.

Pierwszym, który przyjechał latem 1984 r., był o. Mario Marchetti. Przez dwa tygodnie odwiedzał parafie, seminaria i ośrodki powołań w Krakowie i okolicach, Częstochowie, Niepokalanowie i Warszawie, ustanawiając pierwsze kontakty z polskimi księżmi i biskupami. Dawał świadectwa misyjne i szukał miejsca na pierwszy dom komboniański. Odwiedzał także młodzież i księży, którzy wyrażali korespondencyjnie zainteresowanie misjami. Zdawał sobie sprawę z trudności w otwarciu domu, dlatego początkowo kombonianie zdecydowali się na przyjmowanie kandydatów z Polski na formację we Włoszech. Z pomocą orionistów przetłumaczono biografię Comboniego, a we wrześniu o. Marchetti i o. Lorenzo Gaigą przylecieli do Polski, żeby ją oddać do druku. Nieocenioną pomocą podczas wizyt w Polsce i tłumaczeniu listów był ks. Krzysztof Chromy, wtedy jeszcze diakon, pochodzący z Sułkowic. Latem 1985 r. trzech kombonianów ponownie przyjechało do Polski, aby w krakowskim seminarium przeprowadzić pierwsze spotkanie powołaniowe z 10. Kandydatami – trzech z nich poprosiło o przyjęcie do postulatu.

W międzyczasie podjęto decyzję o wysłaniu na stałe do Polski o. Piotra Cozzy, żeby rozpoczął naukę języka polskiego. Na krótko przybył on do Warszawy wiosną 1986 r. wraz z o. Marchettim, by załatwić kwestię studiów. Na stałe przybył dopiero kilka miesięcy później. Towarzyszyli mu ojcowie Cibei i Prandina, żeby pomóc zrealizować spotkanie powołaniowe dla nowych kandydatów, a potem powrócić do Włoch. W Polsce został o. Cozza. W ten sposób obecność kombonianów w naszej ojczyźnie zapisała się już na stałe. Miała ona za zadanie promowanie idei misyjnej w naszym wyswobadzającym się z pętów komunizmu kraju i mogącym się w końcu swobodniej otworzyć na świat Kościele.

Jednym z narzędzi stało się wydawanie czasopisma „Misjonarze Kombonianie”, które po dzień dzisiejszy dociera do licznych polskich czytelników. Innym ważnym elementem animacji misyjnej było odwiedzanie parafii, seminariów, grup przykościelnych i szkół, by w tych środowiskach przypominać o powszechności powołania misyjnego całego Kościoła. Coraz więcej młodych ludzi zaczynało odkrywać swoje powołanie do wyjazdu na misje, a niektórzy z nich decydowali się na wstąpienie do postulatu zgromadzenia, który już wtedy zaczynał funkcjonować w Warszawie.

Po kilku latach przełożeni generalni widząc coraz większe zainteresowanie pracą kombonianów, zaczęli wysłać do Polski kolejnych współbraci, by wzmocnić siły nowo powstałej wspólnoty. Dom przy ul. Łącznej na warszawskim Bukowie zaczął zapełniać się polskimi kandydatami do zgromadzenia, młodzi do dalszej formacji wyjeżdżali do Włoch, a z czasem też do Afryki i Ameryki Łacińskiej. Widząc, że większość z nich pochodzi z południa Polski, po dziesięciu latach postanowiono otworzyć drugą wspólnotę w Krakowie. Po ukończeniu budowy nowego domu przeniesiono tam postulat, a potem także redakcję czasopisma „Misjonarze Kombonianie”. Począwszy od końca lat dziewięćdziesiątych cieszyliśmy się kolejnymi święceniami kombonianów z Polski, z których część wyjeżdżała od razu do pracy na innych kontynentach, a część posługiwała na miejscu, w Polsce. Na dzień dzisiejszy mamy 11 kapłanów i 2 braci zakonnych. Przez kilka lat cieszyliśmy się nad Wisłą powiększoną obecnością rodziny komboniańskiej, gdyż w Piastowie istniała wspólnota sióstr misjonarek kombonianek.

Aktualnie w dwóch polskich wspólnotach pracuje 7 kombonianów – trzech w Warszawie i czterech w Krakowie. Gdybyście zawitali do warszawskiego domu na Bukowie, poznalibyście o. Benoit Azameti z Togo oraz  o. Adama Zagaję i o. Andrzeja Filipa z Polski. Prowadzą oni animację misyjną w sąsiednich diecezjach, głoszą rekolekcje, a w domu zakonnym goszczą grupy przyjeżdżające na dni skupienia. Opiekują się także kaplicą, gdzie na codzienną Mszę św. przychodzą okoliczni mieszkańcy. Z kolei w Krakowie spotkacie czterech kombonianów – brata Jacka Pomykacza, o. Pascala Garasoma z Kongo, o René Agbonou z Togo i o. Pawła Opiołę. Oprócz animacji misyjnej w „południowych” diecezjach naszego kraju oraz pracy nad czasopismem przyjmują w naszym domu grupy (przeważnie młodzieży) na różnych rekolekcjach, spotkaniach i warsztatach najczęściej organizowanych przez nich samych.

Na przestrzeni ostatnich 15. lat w Krakowie zaczął rozwijać się Ruch Świeckich Misjonarzy Kombonianów, którego członkowie rozeznają i przygotowują się do wyjazdu na misje jako świeccy. Do tej pory kilkanaście osób wyjechało do Ugandy, Etiopii, Mozambiku, Republiki Środkowoafrykańskiej, Kenii i Peru.

Jesteśmy Panu Bogu niezmiernie wdzięczni za te czterdzieści lat historii, którą staraliśmy się pisać rozeznając Boże plany i zaszczepiając charyzmat św. Daniela Comboniego na polskim gruncie. A najpiękniejszym owocem tej pracy są konkretne osoby: Polacy i Polki, którzy podjęli rzucone im wyzwanie i poświęcili się pracy misyjnej i dzisiaj żyją i pracują na czterech kontynentach.

Drodzy Czytelnicy, jak zwykle polecamy Waszej pamięci modlitewnej całe komboniańskie dzieło w Polsce oraz Polaków pracujących poza granicami. Za Wasze modlitwy już teraz składamy serdeczne „Bóg zapłać”.

tekst: O. MACIEK MIĄSIK MCCJ

zdjęcia: MISJONARZE KOMBONIANIE