Tagi:

WIELKI POST i WIELKIE CHOROBY DUCHOWE

„Wszyscy cierpimy na choroby duchowe, których nie możemy wyleczyć samodzielnie; wszyscy mamy głęboko zakorzenione nawyki, z którymi się borykamy, ale których nie możemy samodzielnie wykorzenić; wszyscy mamy paraliżujące nas lęki, których nie możemy samodzielnie pokonać”. Przyjmijmy zaproszenie Jezusa: „Przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy jesteście zmęczeni i obciążeni, a Ja was pokrzepię” (Mt 11,28).

Wielki Post zachęca nas do uwierzenia Dobrej Nowinie, czyli do uwolnienia się od wszelkich bożków i mitologii; do pełnego zaufania Chrystusowi i Jego słowu; do całkowitego zaangażowania się na wskazanej przez Niego drodze, przechodząc przez ofiarę i krzyż, aby osiągnąć wyzwolenie od wszelkiego zła. Papież Franciszek zawsze zachęcał nas do rozpoznawania naszych duchowych chorób, abyśmy mogli rozpocząć lub kontynuować naszą drogę nawrócenia. Z listy chorób, które przedstawia nam papież Bergoglio wybieramy kilka, zachowując oryginalność jego języka.

  1. Choroba poczucia „nieśmiertelności”, „niezastąpioności”. Jest to choroba tych, którzy stają się panami i czują się lepsi od wszystkich, a nie służą wszystkim. Często wynika ona z patologii władzy, z „kompleksu wybranych”, z narcyzmu, który z pasją patrzy na własny wizerunek i nie widzi obrazu Boga odciśniętego na twarzach innych, zwłaszcza na twarzach najsłabszych i najbardziej potrzebujących. Zwykła wizyta na cmentarzu może pomóc nam dostrzec nazwiska wielu osób, z które być może uważały się za nieśmiertelne, nietykalne i niezbędne! Jest to choroba bogatego głupca z Ewangelii, który w swoich marzeniach o władzy i samowystarczalności myślał, że będzie żył wiecznie (por. Łk 12, 13-21).

  2. Choroba „martalizmu” (słowo pochodzące od imienia Marta), nadmiernej pracowitości. Jest to przypadłość tych, którzy zatapiają się w gonitwie pracy, nieuchronnie zaniedbując „lepszą część”, czyli siedzenie u stóp Jezusa (por. Łk 10, 38-42) w celu duchowego i ludzkiego naładowania się, dla osobistego dobra i lepszej służby innym.

  3. Choroba „skostnienia” umysłowego i duchowego. Jest to schorzenie twardogłowych i tych, którzy mają serce z kamienia (por. Dz 7,51). Jej skutkiem jest utracenie ludzkiej wrażliwości niezbędnej do tego, aby płakać z tymi, którzy płaczą i radować się z tymi, którzy się radują! Jest to choroba tych, którzy tracą „uczucia Jezusa” (por. Flp 2,5), ponieważ z upływem czasu ich serce twardnieje i staje się niezdolne do miłości.

  4. Choroba „duchowego alzheimera” czyli zapomnienie osobistej historii przyjaźni z Jezusem, swojej „pierwszej miłości” (Ap 2, 4). Widzimy to u tych, którzy stracili pamięć o swoim spotkaniu z Panem i którzy zapomnieli o radzie Jezusa: „Trwajcie we Mnie, bo beze Mnie nic nie możecie uczynić” (por. J 15). Skutki tej choroby widzimy u tych, którzy są całkowicie uzależnieni od swojej teraźniejszości, swoich namiętności, kaprysów i obsesji; u tych, którzy budują wokół siebie mury, stając się coraz bardziej niewolnikami bożków, które sami wyrzeźbili własnymi rękami.

  5. Choroba schizofrenii egzystencjalnej. Jest to dolegliwość tych, którzy prowadzą podwójne życie, będące wynikiem hipokryzji i postępującej pustki duchowej, której nie mogą wypełnić tytuły honorowe ani akademickie. Choroba ta często dotyka tych, którzy zapominając o duchu służby, tracą kontakt z rzeczywistością, z konkretnymi ludźmi. Tworzą w ten sposób swój równoległy świat, w którym odkładają na bok wszystko, czego surowo nauczają innych i zaczynają prowadzić ukryte, często rozwiązłe życie.

  6. Choroba plotek, szemrania i pogłosek. Jest to poważna choroba, która zaczyna się być może od zwykłej pogawędki, a następnie opanowuje osobę, czyniąc ją „siewcą niezgody” wśród innych. Jest to choroba tchórzliwych ludzi, którzy nie mając odwagi mówić bezpośrednio, plotkują za plecami. Święty Paweł napomina nas: „Wszystko czyńcie bez szemrania i bez wahania, abyście byli nienaganni i czyści” (Flp 2,14-18). Strzeżmy się terroryzmu plotek!

  7. Choroba zbieractwa dopada wtedy, kiedy chrześcijanin próbuje wypełnić egzystencjalną pustkę w swoim sercu, gromadząc dobra materialne, nie z potrzeby, ale tylko po to, by czuć się bezpiecznie. Takim ludzi Pan powtarza: „Mówisz: jestem bogaty, wzbogaciłem się, niczego nie potrzebuję. Ale nie wiesz, że jesteś nieszczęśliwy, nędzny, ubogi, ślepy i nagi… Bądź więc gorliwy i nawróć się” (Ap 3,17-19). Gromadzenie dóbr obciąża serce, spowalnia drogę do Boga, podczas gdy serce pełne Boga jest sercem szczęśliwym.

  8. Choroba obojętności. W obecnych czasach, bardziej niż o chorobie, trzeba mówić o epidemii i globalizacji obojętności. Wszyscy mamy pewien dług: nie kochaliśmy wystarczająco. Tak, mamy długi wobec Boga, naszych braci i sióstr, a przede wszystkim wobec tych, którzy cierpią: ubogich, emigrantów, odrzuconych, ostatnich. Mamy niewyobrażalne zobowiązania, których nigdy nie spłacimy wobec tych, którzy zostali pogrzebani w wodach Morza Śródziemnego. To kredyty zaciągnięte przez naszą obojętność, przez nasze zatwardziałe serce, przez manię wielkości, która skłania nas, by uważać się za ważniejszych od innych, by mieć służących, by zajmować pierwsze miejsca. Mamy też inny ciężki dług: nie nieśliśmy krzyża innych, nie ponieśliśmy ciężaru innych.

Zakończmy modlitwą Charlesa de Foucauld, którą papież Franciszek proponuje na Wielki Post: „Panie, chcę tego, czego Ty chcesz. Panie mój Jezu, chcę kochać wszystkich, których Ty kochasz. Chcę z Tobą kochać wolę Ojca. Nie chcę, aby cokolwiek oddzielało moje serce od Twojego. Wszystko, czego chcesz,  chcę i ja. Wszystko, czego pragniesz, tego i ja pragnę. Boże mój, oddaję Ci moje serce, ofiaruj je razem ze Swoim Twojemu Ojcu, bo ono należy do Ciebie. Amen”.

 

 

o. TERESINO SERRA MCCJ

Na podstawie: Przemówienia Papieża Franciszka, Grudzień 2014